Jaskinia Mylna i Smocza Jama

Jaskinia Mylna i Smocza Jama

W TATRY TYLKO Z TATĄ!

Gdy podczas naszego egzaminalnego wypadu w Tatry  spacerowałam z Anią i Jasiem po Dolnie Kościeliskiej, próbowałam ich namówić,  by zboczyć nieco ze szlaku i zagłębić się w okoliczne jaskinie. Okazało się wtedy, że bez TATY to absolutnie niemożliwe. No bo kto nas obroni przed czyhającym za rogiem niebezpieczeństwem, stawi czoła tatrzańskim niedźwiedziom, zatrzyma kamienne lawiny i da poczucie bezpieczeństwa w nieco mrocznych zaułkach Wąwozu Kraków? Tylko TATA!
Na eksplorację tatrzańskich jaskiń i okolic Doliny Kościeliskiej wybraliśmy się zatem po raz drugi, tym razem w nieco liczniejszym towarzystwie, no i oczywiście z TATĄ !

Jaskinia Obłazkowa czy Mylna?

Punkt poboru opłat wstępu do TPN u wylotu Doliny Kościeliskiej minęliśmy tuż po 7 rano, było więc za wcześnie by rozpocząć naszą speleologiczną przygodę w Jaskini Mroźnej (ta otwierana jest o 9.00). Postanowiliśmy zatem udać się od Jaskini Mylnej. Za Polaną Pisaną odbiliśmy w prawo na czerwony szlak. Tu od razu czekały nas pierwsze emocje – łańcuchy!

Tak naprawdę  nie było trudno, ale za to efektownie i ciekawie zwłaszcza dla dzieciaków.

Podejście do Jaskini Mylnej.
Widok na Dolinę Kościeliską spod Jaskini Mylnej.

Po kilku chwilach dotarliśmy do jaskini, odpaliliśmy czołówki i pełni zapału wleźliśmy do środka. Po kilkunastu metrach zorientowaliśmy się, że coś tu jednak nie gra – brakowało słynnych Okien Pawlikowskiego i wiodącego w czeluści Raptawickiej Turni czerwonego szlaku, o których tyle się naczytałam podczas przygotowań do wyprawy… Zaliczyliśmy falstart! Wzięliśmy Jaskinię Obłazkową za Mylną. Poprzeciskaliśmy się zatem  trochę przez ciasne korytarze Obłazkowej i bogatsi o pierwsze doświadczenia grotołazów ruszyliśmy do Jaskini Mylnej.

Paula w Jaskini Obłazkowej.

Grupa pod Jaskinią Obłazkową.

W Jaskini Mylnej

Tym razem trafiliśmy już bez pomyłki 🙂 W pierwszej komorze – Obłazowej Jamie znaleźliśmy słynne Okna Pawlikowskiego. Uwieczniliśmy je na zdjęciach, a następnie ruszyliśmy czerwonym szlakiem „do wnętrza góry”.

Ania i Paula w Oknie Pawlikowskiego.

Nie wiedzieć czemu, w czasie przeprawy przez ciasne, ciemne i mokre korytarze prawie wszyscy mieli tolkienowskie skojarzenia. Niektórzy spodziewali się lada moment spotkać  Golluma. Mnie przychodziły na myśl wykute przez krasnoludy podziemne korytarze w Morii. Ania z kolei zanim weszła do jaskini bardzo była ciekawa skąd się wzięła jej nazwa. Wyjaśniliśmy jej, że sieć podziemnych korytarzy tworzy skomplikowany labirynt, w którym łato pomylić drogę. Historię pallotyna Józefa Szykowskiego, który  w 1945 r. w labiryncie zabłądził i zmarł z wycieńczenia, opowiedzieliśmy dopiero po wyjściu z jaskini.

Ania w korytarzach Jaskini Mylnej.

Jak było?

Bardzo ciemno, miejscami ciasno, raczej mokro, niezbyt czysto i bardzo, ale to bardzo tajemniczo!

Czy nam się podobało?

A to już zależy komu 🙂 Tacie i Jasiowi wcale, Ani raczej tak, a mnie bardzo! Był dreszczyk grozy (sama na taką przeprawę na pewno bym się nie zdecydowała), było nieco nerwowe wypatrywanie w ciemności czerwonego szlaku, było trochę gimnastyki przy przechodzeniu przez wąskie szczeliny. I ogromna satysfakcja, gdy na końcu tunelu zamajaczyło słabym blaskiem dzienne światło.

W stronę Ciemniaka

Po podziemnych doświadczeniach zapragnęliśmy zażyć trochę słońca i zafundować sobie trochę  tatrzańskich widoków. Ale najpierw uczciliśmy przejście Jaskini Mylnej szarlotką w schronisku na Hali Ornak.

Szarlotka ze schroniska na Hali Ornak.

Potem ruszyliśmy w stronę Tomanowej Polany, by tam urządzić sobie piknik.

Tomanowy Potok.
Dziewczyny podczas podejścia na Tomanową Polanę.
Żuczek na Tomanowej Polanie.
Damska ekipa wraca spod Ciemniaka.

Po krótkim odpoczynku zdecydowaliśmy się odwiedzić kolejną jaskinię – Smoczą Jamę.

Wąwóz Kraków i kolejna jaskinia – Smocza Jama

To właśnie Wąwóz Kraków był tym miejscem, gdzie rok temu nie dało się wejść bez taty. Tym razem jednak tata był, więc śmiało i bez obaw wkroczyliśmy pomiędzy wysokie i strome ściany wąwozu. Podobno przypominają one pnące się ostro do góry ściany krakowskich kamienic (stąd nazwa kanionu). Nam jednak to miejsce kojarzyło się raczej z tajemniczą, bajkową krainą niż z miastem.

Wejście z Wąwozu Kraków na Rynek.

Tajemniczy Wąwóz Kraków.
Po chwili wędrówki kamienistym dnem parowu doszliśmy do miejsca, gdzie wąwóz znacznie się poszerza. To Krakowski Rynek, z którego można się wspiąć po drabinie do Smoczej Jamy. Latarki ponownie poszły w ruch i znowu pogrążyliśmy się we wnętrzu skalnej turni.

Smocza Jama ma zupełnie inny charakter niż Jaskinia Mylna. To nie kręta, wąska i długa szczelina, ale wznoszący się ku górze raczej przestronny, krótki chodnik, po którym wspinamy się korzystając z łańcuchów. Tu dla odmiany wszystkim się podobało, a dzieciaki czuły się jak w parku linowym.

Strome wejście z łańcuchami ze Smoczej Jamy.

Schodząc do Doliny Kościeliskiej ostrzyliśmy sobie jeszcze zęby na Jaskinię Mroźną, ale niestety zabrakło już na to czasu. Trzeb będzie tu jeszcze wrócić.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Parking

Parkingi są zlokalizowane w Kirach u wylotu Doliny Kościeliskiej. My parkowaliśmy przy barze Halit za najmniejszą chyba w okolicy stawkę – 15 PLN za cały dzień (czerwiec 2019).

Trasa

Do Jaskini Mylnej i Obłazkowej
Z parkingu zielonym szlakiem przez Dolinę Kościeliską (około 4,5 km, 209 m) . Za Polaną Pisaną odejście jednokierunkowego szlaku czerwonego do Jaskini Obłazkowej i Jaskini Mylnej (oraz Raptawickiej). Przechodząc przez Jaskinię Mylną robimy „pętelkę” (700 m,  ↑ 97 m) i schodzimy do Doliny Kościeliskiej około 100 m poniżej miejsca, w którym skręcaliśmy na czerwony szlak . Przejście przez jaskinię jest stricte jednokierunkowe. Koniecznie trzeba mieć ze sobą latarkę i cieplejsze ubranie, którego nie żal pobrudzić.

Na Wyżnią Tomanową Polanę
Kontynuujemy marsz zielonym szlakiem biegnącym dnem Doliny Kościeliskiej. Od schroniska na Hali Ornak do polany – 3 km,  370 m

Do Wąwozu Kraków i Smoczej Jamy
Idąc zielonym szlakiem od schroniska na Hali Orank w stronę Kir po ok. 1,5 km odbijamy w prawo na żółty szlak. Wąwozem Kraków dochodzimy do Rynku, skąd po zamocowanej do ściany drabinie możemy wspiąć się do Smoczej Jamy. Od tego miejsca szlak jest jednokierunkowy. Jest również opcja ominięcia Smoczej Jamy – po wspięciu się na drabinkę można obejść jaskinię bokiem po klamrach. Po wyjściu z Jaskini schodzimy z powrotem do Doliny Kościeliskiej i wychodzimy około  200m poniżej miejsca, gdzie odbijaliśmy ze szlaku zielonego na żółty.

 

Więcej opisów naszych wycieczek w TATRY znajdziecie tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *