Energylandia – rodzinny park rozrywki w Zatorze

Energylandia – rodzinny park rozrywki w Zatorze

DEBIUT ANI I JASIA NA BLOGU!

Dzieci przed wejściem do Energylandii.

Energylandia to ponad 30 hektarów karuzel, mniej i bardziej ekstremalnych rollercoasterów, interaktywnych gier, pokazów i wodnych atrakcji.
Czy jest jakieś dziecko, które nie marzy spędzeniu całego dnia w tym największym w Polsce rodzinnym parku rozrywki? Chyba nie…
Gdy okazało się, że otrzymaliśmy zaproszenia do Energylandii radości Ania i Janka nie było końca. Musieliśmy jechać i to na cały dzień! Ponieważ nie była to ich pierwsza wizyta w parku, doskonale wiedzieli, z których atrakcji chcą skorzystać. Tym razem to oni byli przewodnikami, a mnie pozostawało tylko za nimi nadążyć.
Energylandia podzielona jest na kilka stref: Bajkolandię, strefę familijną, strefę ekstremalną, strefę show, Water Park i Smoczy Gród.

Taryfy ulgowej nie było. Młodzież od razu ruszyła do strefy ekstremalnej. Nasze emocje towarzyszące zabawie w tej strefie były skrajnie różne. Zresztą zobaczcie sami…

Energylania – strefa ekstremalna

HYPERION

Na peronie Hyperiona.
Energylania. Rollercoaster Hyperion.

Na Hyperiona Jaś zabrał nas, jak to określił, „na rozgrzewkę”. Muszę przyznać, że rzeczywiście po przejeździe zimno mi nie było.
Motywem przewodnim kolejki jest podróż kosmiczna na Hyperion, jeden z księżyców Saturna. Dojście na peron, sam peron, dekoracje, znajdujące się w przejściach multimedia oraz wagonik utrzymane są w tej futurystyczno-kosmicznej stylistyce.

To drugi najwyższy (77 m) i drugi najszybszy hypercoaster w Europie. Po pierwszym spadku (82 m i 85 stopni) wagonik wjeżdża podobno do podziemnego tunelu. Ponoć na trasie doświadczyć można przeciążeń ujemnych i stanu nieważkości. Niestety nie mogę tego potwierdzić. Spod kurczowo zaciśniętych przez całą drogę powiek nic nie widziałam. Walka o przetrwanie i jedna tylko myśl Niechże się to już skończy! zablokowały mi wszystkie inne doznania. Nigdy więcej! To był mój pierwszy i ostatni przejazd w strefie ekstremalnej.

Kolejka o dziwo krótka. Spadek wciska w fotel, ale mogliby zrobić jeszcze parę wiraży, beczek i korkociągów.

Na samym początku poszliśmy na Hyperiona. Czekaliśmy parę minut w kolejce, ale nie ma się co dziwić. W końcu Hyperion to największa atrakcja Energylandii. Na początku wyjeżdżało się kolejką w górę, a potem… zjazd 142 km/h w dół. Potem parę zakrętów, jedna mini pętla i koniec. Tam mama już nie wrzeszczała, tylko modliła się w duchu, żeby to się wreszcie skończyło 🙂 .

MAYAN
Dzieci przed rollercoasterem Mayan w Energylandii.
Rollercoaster Mayan w Energylandii.
Rollercoaster Mayan w Energylandii.

Rollercoaster bez podłogi. Nie ma wielkiego przyśpieszenia, ale ma multum pętli i obrotów.

Jest to jedyny rollercoaster ekstremalny, który nie ma podłogi (RMF Dragon też nie ma, ale one jest w strefie familijnej i jest dużo gorszy). Poszliśmy tam zaraz po Hyperionie. Po traumatycznych przeżyciach z Hyperiona, na Mayana mama z nami nie poszła . Na początku trochę się bałam i chciałam krzyczeć, ale Jasiek powiedział, że jak wrzasnę, to w mojej buzi wyląduje jego piącha.

SPACE GUN

Młot Space Gun w Energylandii.
Młot Space Gun w Energylandii.
Młot Space Gun w Energylandii.

Lekka i przyjemna atrakcja, w sam raz na odpoczynek po rollercoasterach. Przez większość czasu obracamy się poziomie i zwisamy głową w dół, trzymani przez potężne metalowe ramię. Brak kolejki.

Przyjemny młocik. Dziwnym trafem bez kolejki 🙂 .

FORMUŁA
Rollercoaster Formuła w Energylandii.

Rollercoaster z największym przyśpieszeniem początkowym w Energylandii. Rozpędza się do 100 km/h w 2s. Lekki i przyjemny.

Rollercoaster fajny, szybki, ale trochę krótki.

Energylandia – Smoczy Gród

ZADRA

Dzieci prze rollercoasterem Zadra w Energylandii.
Rollercoaster Zadra w Energylandii.
Rollercoaster Zadra w Energylandii.
Rollercoaster Zadra w Energylandii.

Jeden z najnowszych rollercoasterów, zbudowany z drewna (wooden rollercoaster). Daje już naprawdę mocnego kopa, pewnie dlatego, że nachylenie przy pierwszym spadku to 90 stopni. Jechaliśmy na nim trzy razy i za każdym razem staliśmy w kolejce.

Rollercoaster, który ma podpory z drewna i jest z niego częściowo zbudowany. Jeden z najnowszych rollercoasterów widać, że się postarali. Najlepszy ze wszystkich – byliśmy na nim trzy razy. Spadek może krótszy od Hyperiona, ale ma za to pętle, beczki i ostre przewrotne zakręty. Moim zadaniem jest dużo lepszy od Hyperiona.

FRIDA

Rollercoaster Frida w Energylandii.
My podczas przejażdżki na Fridzie w Energylandii.

Smoczy gród to najnowszy, stylizowany na średniowieczne miasteczko, moduł Energylandii. Na jego uliczkach znajdziemy sporo punktów gastronomicznych i oczywiście karuzele. Z pewnymi oporami, ale zdecydowałam się na przejazd Fridą. Minimalny wzrost uprawniający do samodzielnego przejazdu tym coasterm to 120 cm. Dawało mi to jako taką gwarancję zachowania świadomości podczas przejażdżki. Było ok. Spadki i zakręty pokonałam z otwartymi oczami.

Za słaba. Atrakcja dla dzieci. Honor kolejki ratuje to, że są dwa przejazdy pod rząd.

Troszeczkę słaba. W stylu Energusia, tylko mniej spadków i zakrętów.

Energylandia – strefa familijna

BOOMERANG

Rollercoaster Bumerang w Energylandii.
Rollercoaster Bumerang w Energylandii.

Boomerang to rollercoaster, który buja nas to wprzód, to w tył. Bez zawrotnych prędkości, śrub, spiral i zwisania głową w dół. I w tym przypadku granica wzrostu 120 cm była dla mnie wyznacznikiem względnej przyjemności z jazdy.

Brak kolejki. Nie ma się na nim czego bać.

Całkiem fajny. Nie ma w ogóle kolejki.

ANACONDA

Rollercoaster Anaconda w Energylandii.
Rollercoaster Anaconda w Energylandii.

Nie polecam w chłodny dzień. Jest to atrakcja wodna, na której strasznie chlapie. Mama widząc pochylnie, z których spada łódka, wycofała się. Niepotrzebnie – Anakonda nie jest zbyt szybka. Dla całej rodziny.

Koleżanka mi powiedziała , że w ogólę na niej nie chlapie. Jest dokładnie odwrotnie :). Byliśmy tacy mokrzy, że musieliśmy się suszyć w suszarkach.

Bajkolandia

ENERGUŚ
Rollercoaster Energuś w Energylandii.
Rollercoaster Energuś w Energylandii.

Energuś to tzw. minicoaster. Skala mini w przypadku rollercoasterów jest dla mnie jak najbardziej odpowiednia.

Jak nisko upadłeś, jeśli na nim krzyczałeś. Ni gwałtownych spadków, ni pętli. Dla dzieci to atrakcja, a ty co krzyczysz precz mi z oczu.

Kiedy nie miałam jeszcze 140 cm wzrostu, był to mój ulubiony coaster. Według mnie powinien być w strefie familijnej.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Dojazd

Energylandia mieści się w Zatorze, przy ul. 3 Maja 2, tuż przy DK44.

Parking

Płatny – 5 PLN, bardzo duży parking znajduje się przed wejściem do parku (październik 2019).

Koszty

Aktualny cennik Energylandii znajdziecie tu.
Ceny biletów nie są niskie. Trzeba się również liczyć z dodatkowymi, opcjonalnymi, ale trudnymi do uniknięcia, kosztami.
Ogromna ilość punktów gastronomicznych kusi na każdym kroku.
Wyjście z każdego większego rollercoastera prowadzi przez sklep z dedykowanymi pamiątkami, związanymi z tą konkretną atrakcją.
Przy każdym takim sklepie jest punkt foto, w którym znajdziecie wasze zdjęcia z przejazdu. Można je zakupić w formie papierowej (15 zł/szt.) lub przyozdobić nimi brelok lub magnes.
Z atrakcji wodnych nie sposób wyjść suchym. W lecie to nie problem, ale na wiosnę lub w jesieni dobrze mieć ze sobą peleryny. Można je oczywiście zakupić w cenie 5 PLN/szt (październik 2019). W przypadku ich braku, po przejeździe raczej trzeba będzie skorzystać z suszarek (5 PLN/1,5 minuty).

Kolejki

Przepustowość rollercoasterów jest spora, jednak chętnych jest znacznie więcej. W czasie naszego pobytu, w ostatnim dniu sezonu 2019, na wejście do niektórych atrakcji czekaliśmy nawet 20 minut. W szczycie sezonu kolejki są znacznie dłuższe.

Słowa uznania!

Teren Energylandii, mimo że jest olbrzymi, jest na bieżąco sprzątany i bardzo zadbany. Toalety są czyste, pachnące, nie brakuje w nich środków higienicznych. Jest ich na tyle, że nie czeka się w kolejkach.
My trafiliśmy akurat na okres haloweenowy. I choć nie jestem zwolenniczką tego święta, dyniowo-jesienne dekoracje zrobiły na mnie duże wrażenie.

Jesienne ozdoby z dyń w Energylandii.
Jesienne ozdoby z dyń w Energylandii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *