Na Halę Gąsienicową przez Boczań

Na Halę Gąsienicową przez Boczań

TATRZAŃSKI KLASYK

Gdzie pojechaliśmy od razu po kolejnym złagodzeniu obostrzeń związanych z zagrożeniem epidemicznym? W Tatry! A jakże by inaczej?
Parę dni po otwarciu TPNu dla ruchu turystycznego wybraliśmy się na Halę Gąsienicową. Może nie jakoś super ambitnie, ale za to z jaką przyjemnością!

Którędy na Gąsienicową?

Tym razem z wyborem trasy nie było problemu. Mieliśmy ochotę na rozległą panoramę Podhala i widoki na majaczącą w oddali Babią Górę, a te zobaczyć można ze Skupniowego Upłazu. Droga przez Boczań była zatem wyborem oczywistym.
Na rozgrzewkę zrobiliśmy sobie szybki spacer z parkingu do Kuźnic. Tam, w miejscu, gdzie potok Jaworzynka wpada do Bystrej, przy sztucznym jeziorku, rozpoczynają się dwa szlaki prowadzące na Halę Gąsienicową. My wybraliśmy niebieski. Początek trasy nas nie zachwycił. Było stromo i trochę monotonnie. Pierwsze maleńkie okienko widokowe otworzyło się na szczycie Boczania, tuż przed ostrym skrętem szlaku lewo.

Widok na Giewont z Boczania.

Rzuciliśmy okiem na niesztampowy profil Giewontu, polanę Kalatówki i kursujące na Kasprowy wagoniki kolejki linowej, po czym znowu weszliśmy w las. Błota było sporo, a jego kolor potwierdzał nazwę tej cześć stoku Wysokiego – Czerwona Glina. Na szczęście zarówno las jak i błoto wkrótce się skończyły i weszliśmy na grzbiet Skupniowego Upłazu.

Bajeczne widoki ze Skupniów Upłazu

Od tego momentu na brak widoków nie mogliśmy już narzekać.
Rosnące tu kiedyś drzewa i kosówkę wykarczowano przygotowując w ten sposób teren pod pastwiska oraz przysposabiając go do transportu rudy żelaza, która jeszcze w XIX w. była wydobywana ze sztolni w Kopie Magury. Ta ingerencja człowieka w tatrzańską przyrodę sprawiła, że z tego miejsca oglądać można nie tylko Zakopane, Nosal czy Kopieniec, ale nawet Beskid Żywiecki.

Skupniów Upłaz. W drodze na Halę Gąsienicową.

Wkrótce z grani po prawej stronie, zobaczyliśmy także drogę wijąca się w Dolinie Jaworzynka (żółty szlak z Kuźnic). W dalszej perspektywie wzrok przyciągały Giewont i Czerwone Wierchy.

Skupniów Upłaz.
Skupniowy Upłaz.

W stronę Przełęczy między Kopami

Trawersując zbocze Wielkiej Kopy Królowej poszliśmy dalej na Przełęcz miedzy Kopami, zwaną także Karczmiskiem (choć żadnej karczmy tu ponoć nigdy nie było). Tu „nasz” niebieski szlak połączył się z (prowadzącym również na Halę Gąsienicową) szlakiem żółtym.

Podejście na Przełęcz między Kopami w drodze na Halę Gąsienicową.
Widok na Skupniów Upłaz.
Widok z Przełęczy miedzy Kopami.

Przez Królową Rówień

Za przełęczą trasa wypłaszczyła się. Walczyliśmy jednak miejscami z mokrym śniegiem i błotem (w którym w drodze powrotnej twardo wylądowałam 🤪😂😜). Niebawem pojawiło się dodatkowe utrudnienie; nie dało patrzeć pod nogi, mając przed oczami wierzchołki Tatr Wysokich, wyłaniające się zza kosodrzewiny 😉 .

Królowa Rówień. W drodze na Halę Gąsienicową.
W drodze na Halę Gąsienicową. Królowa Rówień.
Widok na Tatry Wysokie z Królowej Równi.
Panorama Tatr z Hali Gąsienicowej.
W drodze na Halę Gąsienicową.
Panorama Tatr z Hali Gąsienicowej.

Zachwyt na Hali Gąsienicowej

W końcu doszliśmy do miejsca, gdzie kamienista ścieżka zaczęła opadać w dół i Hala Gąsienicowa ukazała się nam w pełnej krasie; z szałasami, słynną Betlejemką, długachnym ramieniem Żółtej Turni, piramidą Kościelca i horyzontem ozdobionym koronką Orlej Perci.

Na Hali Gąsienicowej.
Szałasy na Hali Gąsienicowej.
Przy szlakowskazie na Hali Gąsienicowej.
Hala Gąsienicowa.

Krajobraz dosłownie zwalił nas z nóg, przysiedliśmy więc na wielgachnych kamieniach. Ja, po chwili odpoczynku, oszalałam od nadmiaru bodźców fotograficznych. Bardziej praktyczna część rodziny dobrała się w tym czasie do drożdżówki i herbatki z sokiem malinowym.

Widok na Halę Gąsienicową.
Widok na Halę Gąsienicową.

Wisienką na torcie były schowane nieco na uboczu, krokusy. Chyba ostatnie w tym koronawirusowym sezonie!

Krokusy 2020.

Na Halę Gąsienicowa na pewno jeszcze wrócimy…

…bo podczas tej wycieczki nie udało nam się zrealizować wszystkich naszych planów.
Spod Murowańca wyruszyliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Nie doszliśmy jednak pod Mały Kościelec. Na wąskiej, przetartej w śniegu ścieżce tworzyły się zatory. Idący z przeciwnych kierunków przepychali się nawzajem. Odpuściliśmy.
Po raz drugi plany zmieniliśmy w drodze powrotnej, na Karczmisku.
Chcieliśmy, dla odmiany, wracać trasą przez Jaworzynkę. Wycofaliśmy się jednak, gdy na stromym, śliskim zejściu, wjechał w nas idący z naprzeciwka turysta. Zdecydowaliśmy się na bezpieczniejszy, choć nieco błotnisty, wariant i wracaliśmy tą samą trasą, którą przyszliśmy.

Więcej informacji o naszych wycieczkach w okolicach Krakowa znajdziecie tu.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Dojazd

Zakopianką z Krakowa do Zakopanego, do Ronda Jana Pawła II.

Parking

W weekendy parking wzdłuż ulicy Bronisława Czecha, odchodzącej od ronda w prawo, w stronę Wielkiej Krokwi, jest bezpłatny.
Niestety, gdy przyjechaliśmy nie było tam już wolnych miejsc i parkowaliśmy przy Centralnym Ośrodku Sportu (ul. B. Czecha 1). Cena całodziennego postoju to 20 PLN.

Opłaty

Punkt poboru opłat za wstęp do TPN znajduje się w Kuźnicach, przy jeziorku i zaporze na Bystrej. Dla rodzin posiadających ogólnopolską kartę dużej rodziny wstęp gratis.

Trasa

Zakopane, Rondo Jana Pawła II – Murowanica – Kuźnicka Polana – Kuźnice
Kuźnice – Potok Bystra – Odejście na Nosalową Przełęcz – Przełęcz miedzy Kopami (Karczmisko) – Betlejemka – Pod Murowańcem – Betlejemka – Przełęcz miedzy Kopami (Karczmisko) – Odejście na Nosalową Przełęcz – Potok Bystra – Kuźnice
Kuźnice – Kuźnicka Polana – Murowanica – Zakopane, Rondo Jana
Pawła II

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *