Do Florianki! Tropimy konika polskiego.

Do Florianki! Tropimy konika polskiego.

ROWEREM ZA KOŃMI !

To był wyjazd z dedykacją. Dla naszej Córki, która jest wielką pasjonatką koni. I marzyła o tym, by spotkać dziko (na tyle na ile jest to możliwe) żyjące konie. Australijskie brumbee i konie z bagien Camargue są póki co poza naszym zasięgiem, wybrałyśmy się zatem do Florianki na Roztoczu, by spotkać rodzimych potomków tarpana.

Naszą strategią na spotkanie z konikami polskimi były wycieczki rowerowe po obszarze ich ostoi, w okolicach Zwierzyńca. Ta koncepcja okazała się słuszna. Krążąc wokół Zwierzyńca i Florianki kilka razy spotkałyśmy koniki. Nie udało nam się co prawda zastać ich w lesie lub nad jeziorem, ale na pastwiskach zawsze były. I to blisko 🙂

Którędy do Florianki?

A to zależy… Ma być, łatwo, prosto i przyjemnie? Czy też bardziej terenowo, z dreszczykiem emocji i zgubieniem się w lesie wkalkulowanym w ryzyko. Jeśli stawiacie na komfort i rekreację wybierzcie szlak ze Zwierzyńca przez Green Velo. Jeśli wolicie klimaty survivalowe, w miejscu rozgałęzienie szlaków przy Stawach Echo jedźcie Roztoczańskim Szlakiem Krawędziowym. Niezależnie od wybranej opcji idealnym miejscem startu jest kościółek „Na Wyspie”. Nigdy nie byłam w stanie tak po prostu obok niego przejechać. Niezależnie od tego, o jakiej porze dnia i z której strony go mijałyśmy, zawsze musiałam się zatrzymać i zrobić mu kilka fotek. Towarzyszyło temu (również zawsze) przewracanie oczami (latorośli ma się rozumieć). Dzięki tym postojom Ani udało się zawrzeć znajomość ze zwierzynieckim łabędziem.

Kościół na Wyspie. Zwierzyniec.
Deptak w Zwierzyńcu
Kościół na Wyspie wieczorową porą
Łabędź

Kolejnym żelaznym punktem na trasie był Browar Zwierzyniec. Samego browaru nie udało nam się zwiedzić (w maju możliwe jest to tylko w weekedy), ale mówiąc szczerze, bardziej istotne niż procesy warzenia piwa były tu foodtrucki stojące na dziedzińcu.

Browar Zwierzyniec

Spod browaru jechałyśmy nad Stawy Echo, mijając Pałac Plenipotenta i zamknięty z powodu pandemii Ośrodek Edukacyjno-Muzealnego Roztoczańskiego Parku Narodowego.

Pałac Plenipotenta, Zwierzyniec

Przy stojącej nad stawami wieży widokowej, robiłyśmy sobie kolejny obowiązkowy przystanek na wypatrywanie koników. Podobno bardzo lubią taplać się w tych jeziorkach.

Wypatrujemy koników polskich
Wieża widokowa przy Stawach Echo

Nad wodą nigdy ich nie widziałyśmy, ale raz pasły się naprzeciwko wieży, za ogrodzeniem.

Koniki polskie koło Stawów Echo

Przy wieży trzeba dokonać wyboru trasy, którą dotrzemy do Florianki. Kto chce jechać przez Green Velo wjeżdża w las. Kto woli zmagania z Roztoczańskim Szlakiem Krawędziowym, zostaje na asfalcie.

DO FLORIANKI ZE ZWIERZYŃCA ROZTOCZAŃSKIM SZLAKIEM KRAWĘDZIOWYM

To opcja (w naszej ocenie) survivalowa. Po krótkim asfaltowym odcinku do Soch trasa robi się mocno terenowa. Trochę górek, dużo błota i piachu, miejscami jazda po trawie. Z oznakowaniem jest kiepsko. Mimo iż jechałyśmy z nawigacją, w pewnym momencie nie odnalazłyśmy drogi, którą według mapy szlak przebiega. Prawdę mówiąc do Florianki dotarłyśmy trochę „na czuja”. Adrenalina była 😉 .

Roztoczański Szlak Krawędziowy

DO FLORIANKI ZE ZWIERZYŃCA GREEN VELO

Opcja rekreacyjna.

Green Velo do Florianki

Droga w całości utwardzona, przez las, z atrakcjami w postaci Czarnego Stawu, Malowanego Mostu i instalacji artystycznych LandArt, które powstały tu podczas festiwalu w 2014 r.

Czarny Staw po drodze do Florianki
W drodze do Florianki, Czarny Staw
Czarny Staw, Zwierzyniec
Land Art przy drodze do Florianki

Time Surface. Laura Bistrakova i Iveta Heinacka.

W drodze do Florianki, przy Malowanym Moście

Łatwo, prosto i przyjemnie. Każdy da radę.

Hodowla konika polskiego we Floriance

Niezależnie od tego, którą trasą docierałyśmy do Florianki, cel wyprawy był ten sam: spotkanie z konikami polskimi. Ich przodków – tarpany leśne – sprowadził na Roztocze, do swojego zwierzyńca w Ordynacji Zamojskiej, sam kanclerz Jan Zamoyski. Gatunek przetrwał tam do początku XIX w. Później tarpany zostały rozdane okolicznym chłopom, którzy o czystość gatunku bynajmniej nie dbali. W wyniku krzyżowania się z tarpanów z lokalnymi końmi wykształciła się nowa rasa nazwana przez Tadeusza Vetulaniego konikiem polskim.

Źrebak z Florianki

Koniki polskie są niewielkie. Mają charakterystyczne myszate umaszczenie, a przez ich grzbiet biegnie ciemna pręga. Są bardzo wytrzymałe na trudne warunki bytowania, odporne na choroby, łagodne i ufne. Na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego prowadzona jest zarówno ich hodowla rezerwatowa jak i stajenna.

Koniki z Florianki
Koniki polskie z Florianki

Koniki we Floriance totalnie nas zauroczyły. Zwłaszcza harce i przepychanki źrebiąt. W ruch szedł cały arsenał braterskich czułości od gryzienia, przez kopanie po wierzganie 😉 .

Źrebaki we Floriance
Z konikami polskimi we Floriance
Z konikami polskimi. Florianka

Inne atrakcje Florianki

Florianka to nie tylko koniki. Hoduje się tu także owce rasy polskiej nizinnej. Zwabiły nas one w okolice swej zagrody przeraźliwym beczeniem. Najpierw przyszło małe jagniątko, a za nim nadciągnęło całe stado. To się nazywa owczy pęd 🙂 .

Owce polskie nizinne. Florianka.
Owce polskie nizinne we Floriance

Ponadto w tej niewielkiej i w pewnym sensie odciętej od świata osadzie (to teren parki i nie można się tu dostać samochodem), w jednym z budynków Ordynacji Zamojskiej, znajduje się Izba Leśna, w której zobaczyć można, jak wyglądało dawniej życie w ordynackiej leśniczówce. Niestety podczas naszego pobytu w Zwierzyńcu i ona była zamknięta.
Ozdobą i powodem do dumy Florianki jest także niezwykle okazały dąb Florian. Ma ponad 7 metrów obwodu, dobre 30 metrów wysokości i liczy sobie ponad 400 lat. Pioruny i czas go nie oszczędzały, ale nadal robi imponujące wrażenie. Związana jest z nim legenda o Florianie Szarym, który był protoplastą Zamoyskich (choć swego przodka upatrują w nim również inne szlachetne rody). Florian wracając z wojny pod tym właśnie dębem założył swój obóz. Podczas polowania został ranny i dochodząc do zdrowia zabawił w obozowisku na tyle długo, że dąb zaczęto nazywać jego imieniem, a miejsce stacjonowania wojska – Florianką.

Dąb Florian

Spełnione marzenia

Podczas naszego dwudniowego pobytu w Zwierzyńcu, we Floriance byłyśmy chyba ze cztery razy. Nasze poszukiwania koników polskich zakończyły się sukcesem. I choć nie udało nam się spotkać ich w całkowitej dziczy, to Ania była bardzo zadowolona. Tak chyba powinno być na wyjazdach z dedykacją?

Rowerem do Florianki

Więcej informacji o naszych WYCIECZKACH ROWEROWYCH znajdziecie tu.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Trasa

Kościół „Na Wyspie” pw. Świętego Jana Nepomucena – Stawy Echo – Sochy – Florianka – Czarny Staw – Stawy Echo – Kościół „Na Wyspie” pw. Świętego Jana Nepomucena

Połączenie czerwonego Roztoczańskiego Szlaku Krawędziowego z Green Velo (który wbrew swej nazwie oznaczony jest na mapie kolorem purpurowym) pozwala na zatoczenie pętelki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *