Cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim.

Cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim.

ŚLADY WIELKIEJ WOJNY

Skąd tyle cmentarzy wojennych w Beskidzie Niskim?

Przy mocno zagmatwanej sytuacji politycznej Europy na początku XX wieku wojna wypowiedziana przez Franciszka Józefa Serbii stała się wojną o zasięgu światowym. Pół roku po jej wybuchu sytuacja monarchii austro-węgierskej nie była godna pozazdroszczenie. Na terytorium Galicji wojska carsko-królewskie zostały przyparte przez Rosjan do linii Karpat. Rozpoczęła się ciężka, grzęznąca w śnieżnych zaspach kampania zimowa. Kosztowała ona życie wielu żołnierzy, zarówno po stronie rosyjskiej jak i austriackiej, lecz nie przyniosła żadnej ze stron zwycięstwa. Impas został przełamany dopiero podczas krwawej bitwy, która rozegrała się na początku maja 1915 pod Gorlicami. Rosyjski „walec parowy” został wreszcie zatrzymany. Front odsunął się na wschód, lecz na terenie Beskidu Niskiego pozostawił wiele niepogrzebanych ciał oraz pospiesznie wykopanych, prowizorycznych mogił. Wśród beskidzkich wzgórz polegli żołnierze wielu narodowości, w tym również walczący przeciwko sobie po obu stronach frontu Polacy.

Twórcy zachodniogalicyjskich cmentarzy wojennych

Duszan Jurkowicz. Twórca cmentarzy wojennych w okręgu żmigrodzkim.
Duszan Jurkowicz
(zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.cmentarze.gorlice.net.pl)

Jeszcze w 1915 r. powstała wydzielona jednostka wojska austro-węgierskiego Wydział Grobów Wojennych. Miał za zadanie zewidencjonować poległych oraz przygotować dla nich godne miejsca pochówku. Obszar działań wojennych podzielono na 10 okręgów cmentarnych. Na terenie Beskidu Niskiego znalazły się I Okręg Żmigrodzki oraz III Okręg Gorlicki. Pracami w I okręgu kierował Słowak Duszan Jurkowicz. Góry były mu chyba bliskie, stosował w swoich projektach elementy zaczerpnięte z architektury karpackiej i motywy pochodzące z tradycji ludowej. Zanim zgłosił się do C.K armii projektował górskie schroniska w Beskidzie Śląsko-Morawskim, po wojnie również stacje kolejki linowej na Tatrzańską Łomnicę. Nie oponował gdy przydzielano mu położony w dzikich górskich ostępach okręg. Jak sam mówił umieszczał swoje cmentarze w naturalnym pięknie stoków karpackich. W jego stylu określanym jako prasłowiański pogańskie elementy wierzeń słowiańskich łączą się z symbolami chrześcijańskie oraz ludową tradycją Pogórzan.

Kierownictwo nad pracami w okręgu III objął Niemiec Hans Mayr. Jego projekty cechuje uporządkowanie i prosta forma. Niektórzy określają jego styl jako germański. Jurkowicz nazywany jest czasem czarodziejem drewna, materiałem Mayra były kamień i żelazo.

Zastępca Oddziału Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej w Krakowie Hans Hauptman dla większości galicyjskich cmentarzy wojennych przygotował krótkie inskrypcje. To zamieszczane na pomnikach centralnych epitafium, upamiętnia pochowanych na danym terenie żołnierzy bez względu na to, po której stronie walczyli. Utwory te zazwyczaj charakteryzowały również miejsce, w którym pozostali na zawsze. Tworzone w języku niemieckim mają zwykle więcej niż jedno polskie tłumaczenie.

W roku 2018, w ramach naszych osobistych, rodzinnych obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę nieodległości postanowiliśmy w miarę naszych możliwości zaglądać na rozsiane po wzgórzach Beskidu Niskiego cmentarze z okresu I wojny światowej. Udało nam się odwiedzić zaledwie kilka z nich.

Najpiękniejszy. Cmentarz nr 51 na Rotundzie.

Cmentarz wojenny na Rotundzie. Krzyże-gontyny.

Nie płaczcie, że leżymy tak z dala od ludzi,
A burze już nam nieraz we znaki się dały –
Wszak słońce co dzień rano tu nas wcześniej budzi
I wcześniej okrywa purpurą swej chwały.

Cmentarz wojenny na Rotundzie. Krzyże żołnierskie.

Cmentarz projektu Jurkowicza położony na szczycie Rotundy (771 m n.p.m). Kiedyś był świetnie widoczny, dziś ginie w lesie. Jest pięknie odrestaurowany. Doszliśmy do niego od strony Regietowa, czerwonym szlakiem (GSB) spod bazy namiotowej SKPG Warszawa.

Cmentarz wojenny na Rotundzie. Mogiła zbiorowa.

Najwyżej położony. Cmentarz nr 60 na Magurze Małastowskiej.

Cmentarz wojenny na Magurze w zimowej szacie.

Pomnij przechodniu, wchodząc w to obejście,
Że ziemia setki poległych tu grzebie,
Co młode życie oddali w potrzebie,
By nam zapewnić dziś wolność i szczęście.

W innym przekładzie, bliższym oryginałowi:

Pamiętajcie w swoich pełnych szczęścia dniach,
Że na tej ziemi gorzał zaciekły bój,
Że tu tysiące odniosło śmiertelne rany,
Aby wokół was rozkwitało błogosławieństwo słońca.

Cmentarz wojenny na Magurze zimą.

Na cmentarzu na Przełęczy Małastowskiej również widać „rękę” Duszana Jurkowicza – drewniane „zadaszone” krzyże oraz pomnik-kaplica z wizerunkiem Matki Boskiej mogącej uchodzić zarówno za Czarną Madonnę jak i Hodegetrię otoczone są krytym gontem ogrodzeniem. Króluje drewno i kamień. Łatwo dojechać tu drogą nr 977 prowadząca z Gorlic na przejście graniczne Konieczna-Becherov.

Najtrudniej dostępny. Najbardziej zniszczony. Cmentarz nr 50 na Wysocie.

Cmentarz wojenny na Wysocie.

Do ukochanych rodzin wrócić chcieliśmy,
Lecz srogi los odmówił nam tej radości.
Żołnierska śmierć zgasiła serca i marzenia nasze.

Blechnarka. Oznaczenie dojścia do cmentarza wojennego na Wysocie.

Na Wysotę nie wiedzie żaden szlak turystyczny. Wyznakowano szlak cmentarny („sklejone” ze sobą biały i czarny trójkąt tworzące po złożeniu kwadrat) rozpoczynający się przy tablicy z nazwą miejscowości Blechnarka, przy drodze z Wysowej do Blechnarki. Szlak jest słabo widoczny i momentami „ginie” w lesie. Sam cmentarz jest bardzo zniszczony. Otacza go rozsypujący się kamienny murek, w obrębie którego stoi kilka drewnianych krzyży. W oryginalnym projekcie Jurkowicza na cmentarzu znajdował się pomnik centralny – wysoki krzyż z inskrypcją, zaś na nagrobkach stały żeliwne krzyże. W momencie zakładania otaczały go łąki, dziś jak wiele cmentarzy w okręgu żmigrodzkim schowany jest w lesie.

Najprostszy. Cmentarz nr 72 w Ropie.

Cmentarz wojenny w Ropie.

Ten obiekt zaprojektowany przez Hansa Mayra znajduje się w centrum cmentarza parafialnego w Ropie (Okręg III Gorlice). Jest najprostszy w formie ze wszystkich odwiedzonych przez nas cmentarzy. Pomnik centralny to wysoki drewniany krzyż osłonięty od góry blaszanym, „zębatym” półokrągłym daszkiem – znak rozpoznawczy Hansa Mayra.

Cmentarz wojenny w Ropie. Z widokiem na Chełm.

Najbardziej monumentalny. Cmentarz nr 91 w Gorlicach.

Góra cmentarna w Gorlicach.

Cmentarz znajduje się na Górze Cmentarnej wznoszącej się nad Gorlicami. Gorlice były miejscem szczególnym dla przebiegu ofensywy Państw Centralnych w maju 1915 r i to własnie tu miał powstać główny cmentarz – mauzoleum, na projekt którego rozpisano konkurs. Wygrała go Emil Ladewig.

Cmentarz wojenny w Gorlicach. Brama wejściowa.

Do bardzo okazałej bramy cmentarnej prowadzi wygodna aleja. W centrum nekropolii stoi pomnik centralny – kamienny krzyż autorstwa Gustawa Ludwiga.

Cmentarz wojenny w Gorlicach. Pomnik centralny.

Na wzgórzu nie słychać zgiełku pobliskiego miasta. Zgodnie z napisem wyrytym na bramie Pax, pax, pax vobiscum panuje tu dostojny spokój i cisza.

Cmentarz wojenny w Gorlicach. Zaduma nad żołnierskim losem.

Najłatwiej dostępne. Cmentarz nr 57 Uściu Gorlickim i cmentarz nr 56 w Smerekowcu.

Cmentarz wojenny w Uściu Gorlickim.

Uście Gorlickie. Cmentarz nr 57.

Cmentarze leżą bezpośrednio przy drodze biegnącej nad Jeziorem Klimkowskim do Uścia Gorlickiego i dalej przez Smerekowiec do Gładyszowa, bezpośrednio przy cmentarzach parafialnych. Można przy nich przystanąć jadąc samochodem. To również dzieła Duszana Jurkowicza o charakterystycznym dla wszystkich cmentarzy wojennych na obszarze Galicji układzie: brama wejściowa (symbol przejścia do lepszego życia), ogrodzenie (granica miedzy światem żywych i poległych), pomnik centralny, nagrobki pojedyncze i zbiorowe.

Cmentarz wojenny w Smerekowcu.

Smerekowiec. Cmentarz nr 56.

Najbardziej tajemniczy. Cmentarz nr 47 w Koniecznej.

Cmentarz wojenny w Koniecznej zimą.

Od razu wyjaśnię, że aura tajemniczości spowijająca ten cmentarz związana była z okolicznościami przyrody, w jakich przyszło nam go oglądać. Unosząca się ze śniegu mgła sprawiła, że zarówno cerkiew przy której cmentarz zlokalizowano jak i sama nekropolia „wisiały” w powietrzu. Tak nagrobki, jak i kamienne ogrodzenie ukryte były pod śniegiem, zobaczyliśmy tylko dwa drewniane jurkowiczowskie krzyże.

Cerkiew w Koniecznej lewituje pośród mgły.

Krzyż na cmentarzu wojennym w Koniecznej.

Czy warto odwiedzać cmentarze z czasów I wojny światowej?

Przyznam otwarcie, że nie były to obiekty z top listy miejsc, które chcieliśmy odwiedzić i hasło „zwiedzamy cmentarz wojenny” nie wywoływało entuzjazmu, ale dzięki tym wizytom poukładała nam się trochę w głowie historia Wielkiej Wojny i droga prowadząca Polskę do odzyskania niepodległości. Przedyskutowaliśmy kilka trudnych meandrów historii. Uświadomiliśmy sobie wszyscy, że chodzenie z plecakiem po górach nie zawsze było wyborem i przyjemnością, po której można spokojnie wrócić do domu i rozgrzać się kubkiem ciepłej herbaty.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *