Tarnica – Halicz – Rozsypaniec Najpiękniejsza bieszczadzka pętelka

Tarnica – Halicz – Rozsypaniec Najpiękniejsza bieszczadzka pętelka

BIESZCZADZKA ZŁOTA JESIEŃ

Do tej pory na Tarnicę (1346 m n.p.m.) chadzaliśmy z Mucznego, przez Bukowe Berdo. Tym razem zdobyliśmy, a w zasadzie zdobyłyśmy, ją z Wołosatego i była ona jedynie krótkim przystankiem podczas eskapady na Halicz (1333 m n.p.m.) i Rozypaniec (1280 m n.p.m.). A wyprawa odbyła się (jak zawsze) w rodzinnym gronie, lecz w nico zmodyfikowanym składzie. Dwie Siostry pokazały, co potrafią!

Dwie siostry w Bieszczadach

Szczypta smutnej historii

Zanim wkroczyłyśmy na niebieski szlak biegnący z Wołosatego wprost na Przełęcz pod Tarnicą, zaraz po zakupie biletów wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN) skręciłyśmy w prawo, na cerkwisko i stary, bojkowski cmentarz.

Na cerkwisku w Wołosatem
Stary bojkowski cmentarz w Wołosatem

Podmurówki spalonej cerki pw. Wielkiego Męczennik Dymitra, kilka nagrobków i zrekonstruowana studnia – tyle tylko pozostało po dawnych gospodarzach tych ziem, wysiedlonych podczas akcji Wisła w 1946 r.

Cerkwisko w Wołosatem

Tarnica z Wołosatego

Z cerkwiska, w nieco nostalgicznym nastroju ruszyłyśmy na szlak. Tarnica, pierwszy dłuższy przystanek na trasie naszej wędrówki, dumnie piętrzyła się na horyzoncie.
Patrząc od strony Wołosatego na Tarnicę i sąsiadujący z nią Szeroki Wierch dostrzegamy, że rzeczywiście układają się one w kształt zbliżony do siodła. Temu właśnie podobieństwu do kulbaki najwyższy szczyt polskich Bieszczad zawdzięcza swą nazwę – tarnita to po wołosku siodło.

Tarnica z Wołosatego

Szlak krótką chwilę wiódł płasko, przez łąki, po czym wkroczył w bieszczadzki las. Tam poczułyśmy przedsmak słynnych już chyba na całą Polskę, tarnickich schodów. A w zasadzie nie schodów, a progów przeciwerozyjnych. Wprawdzie nie są one ani klimatyczne, ani wygodne, ale w ten sposób BdPN zabezpiecza podłoże najpopularniejszego bieszczadzkiego szlaku prze erozją. Stopnie zapobiegają także spontanicznemu wytyczaniu coraz to nowych ścieżek i rozdeptywaniu połonin, do którego dochodziło, gdy znakowany szlak zmieniał się w błotnistą koleinę. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak w imię ochrony przyrody, po prostu te progi polubić 😉 .

Schody na Tarnicę

Pokonując mozolnie schodek po schodku wyszłyśmy wreszcie ponad linię lasu, wprost pod stromo tu opadające stoki Tarnicy.

Pod Tarnicą

Po pokonaniu kolejnej schodkowej promenady stanęłyśmy na Przełęczy pod Tarnicą, zwanej czasem także Przełęczą Krygowskiego albo Siodłem pod Tarnica. Ta mnogość nazw sprawia, że nie do końca wiadomo, jak opisać to miejsca na szlakówce. Przyjęto więc wariant najbezpieczniejszy – Przełęcz 1275pm n.p.m. 😉 . Zwał, jak zwał, w każdym razie stąd od szczytu dzielił nas już tylko króciutki odcinek żółtego szlaku i… kolejne stopnie 🙂 .

Przełęcz pod Tarnicą

Gdy wreszcie stanęłyśmy na Tarnicy oniemiałyśmy z dwóch powodów:
przepięknych widoków rozciągających się z wierzchołka

Zdobywca Tarnicy
Widoki z Tarnicy
Na Tarnicy
Widok z Tarnicy

oraz tłumu ludzi, który się na nim kłębił.

Tłumy na Tarnicy

Pstryknęłyśmy więc tylko kilka pamiątkowych fotek, w tym obowiązkową z krzyżem i zbiegłyśmy szybciutko z powrotem na Przełącz pod Tarnicą, a stamtąd dalej za czerwonymi znakami (GSB) na Przełęcz Goprowską.

Pod krzyżem na Tarnicy

Od ponad 10 lat letni posterunek GOPR już tu nie funkcjonuje, ale całkiem udana nazwa pozostała.

Przełęcz Goprowska

Przez Kopę Bukowską na Halicz

Od Przełęczy Goprowskiej rozpoczął się najpiękniejszy naszym zdaniem fragment trasy. Niezbyt meczącemu trawersowi Krzemienia i Kopy Bukowskiej, których szczyty nie są turystycznie dostępne, towarzyszyły bajeczne widoki.

Trawers Kopy Bukowskiej
Widoki z podejścia na Kopę Bukowską
Na trawersie Kopy Bukowskiej

Na Wierszku Jelenim panoramy zrobiły się jeszcze szersze – nic dziwnego, w końcu to słynna z bieszczadzkich landszaftów Połonina Bukowska.

W drodze na Halicz
Panorama z Wierszku Jeleniego
Pod szczytem Halicza

Tak idąc pomiędzy falującym, płowymi trawami dotarłyśmy na Halicz. Na jego szczycie także stoi krzyż. Przeniesiono go tu z Tarnicy, gdy w 2000 r. zainstalowano tam większy i masywniejszy krzyż „milenijny”.

Krzyż na Haliczu

Na Haliczu ludzi było jak na lekarstwo. Nie krążył nad nami także żaden gawron (z ukraińskiego hałyć), od którego, według niektórych źródeł, wywodzi się nazwa szczytu. Można zatem było spokojnie delektować się widokami i zbierać siły na drugą połowę trasy.

Halicz i jego zdobywcy
Halicz - widok w stronę Rozsypańca

Patrząc na rozciągające się przed nami bezkresne i emanujące spokojem przestrzenie trudno było sobie wyobrazić, że Halicz i okoliczne stoki były miejscem walk w czasie Wielkiej Wojny. A jeszcze trudniej uwierzyć w pogłoski o egzekucjach UPA odbywających się ponoć na szczycie Halicza po II wojnie światowej.

Panorama z Halicza

Żegnamy Halicz, przed nami Rozyspaniec

Po regeneracyjnej przerwie kontynuowałyśmy marsz czerwonym szlakiem, na nieodległy Rozypaniec.

Na Rozsypaniec

Ten fragment trasy jest także niezwykle widokowy, a dodatkowego uroku dodawało mu coraz niżej wiszące nad horyzontem wrześniowe słońce, rzucające cienie na skałki i wychodnie rozsypane po zboczach i wokół wierzchołka.

Panorama z Rozsypańca
Na Rozsypańcu
Widok z Rozsypańca

Ławeczki na szczycie kusiły, ale trzeba było już nieco przyspieszyć, by zdążyć z powrotem do Wołosatego przed zmrokiem.

Rozsypaniec - szczyt

Powrót przez Przełęcz Bukowską

Schodząc z Rozypańca szybko straciłyśmy wysokość i doszłyśmy do granicy polsko-ukraińskiej na Przełęczy Bukowskiej.

Zejście z Rozsypańca
Przełęcz Bukowska

Przed nami był najnudniejszy fragment trasy… 7 kilometrów płasko, przez las, trochę po starym spękanym asfalcie, trochę po szutrze. Dobrze, że było z kim pogadać po drodze 😉 . Po półtoragodzinnym marszu zmęczone, ale pełne wrażeń, z bieszczadzkimi krajobrazami zatrzymanymi pod powiekami, wróciłyśmy na parking w Wołosatem. Dochodząc do miejsca, gdzie kończy się czerwony szlak, stanęłyśmy w punkcie startu (lub na mecie – zależy od której strony patrzeć) Głównego Szlaku Beskidzkiego. Może kiedyś, nomen omen, i na niego wspólnie wyruszymy?

Więcej informacji o naszych wycieczkach w BIESZCZADY znajdziecie tu.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Dojazd

Z Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej w Ustrzykach Górnych trzeba skręcić w drogę 897 biegnącą wzdłuż rzeki Włosatki do Wołosatego.

Parking

Parking Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Wołosatem – samochód osobowy, 18 PLN (wrzesień 2021).
Cennik parkingów prowadzonych przez BdPN dostępny jest tu.

Opłaty

Punkt poboru opłat za wstęp do BdPN znajduje się na początku niebieskiego szlaku.
Cennik dostępny jest tu.
Dla rodzin posiadających ogólnopolską Kartę Dużej Rodziny wstęp gratis.

UWAGA NA UKRAIŃSKI ROAMING!
Wędrując po Bieszczadach, często jesteśmy przechwytywani przez ukraińską sieć komórkową. Rozmowy, sms i transmisja danych mogą nas wtedy słono kosztować. Warto wyłączyć roaming danych lub zablokować automatyczny wybór operatora.

Trasa

Wołosate – Przełęcz po Tarnicą
Przełęcz pod Tarnicą – Tarnica – Przełęcz pod Tarnicą
Przełęcz pod Tarnicą – Przełęcz Goprowska – Kopa Bukowska – Wierszek Jeleni – Halicz – Rozsypanie – Berdo – Przełęcz – początek ścieżki przyrodniczej „Rozsypaniec – Krzemień” – Wołosate (GSB)

Fragmenty trasy pokrywają się ze ścieżkami edukacyjnymi BdPN:
*przyrodniczo-historyczną „Wołosate – Tarnica”, której symbolem jest orlik krzykliwy,
*przyrodniczą „Krzemień – Ropzsypaniec”, której symbolem jest pierwiosnek Hallera.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *