Tarnica przez Bukowe Berdo

Tarnica przez Bukowe Berdo

DO TRZECH RAZY SZTUKA!

Tarnica zawsze nam się jakoś wymykała, choć plany jej zdobycia snuliśmy podczas każdego pobytu w Bieszczadach. Udało się za trzecim razem. Przysłowie nie kłamie!

Tarnica – którą drogę wybrać?

Na Tarnicę dotrzeć można z Wołosatego, Ustrzyk Górnych, Pszczelin albo Mucznego. Tym razem jednak nie mieliśmy dylematu, którą drogę wybrać. Za Mucznem i przejściem przez Bukowe Berdo przemawiały dwa argumenty. Po pierwsze, gdy przed kilkoma laty byliśmy w Bieszczadach, zachwyciła nas leżąca w masywie Bukowego Berda Połonina Dźwiniacka. I koniecznie chcieliśmy zobaczyć ją po raz kolejny. Po drugie, dzieci, nie bardzo wierząc w możliwość spotkania wolno żyjących żubrów, nalegały na wizytę w zagrodzie pokazowej na uroczysku Krutyjówka, w dolinie potoku Mucznego.

Pozaszlakowe atrakcje w drodze na Tarnicę

Koniec końcem okazało się, że zanim dotarliśmy do punktu startu, zobaczyliśmy nie tylko żubry. Wstąpiliśmy jeszcze do Plenerowego Muzeum Wypału Węgla Drzewnego, znajdującego się po drodze ze Stuposian do Mucznego.

Pokazowa zagroda żubrów w Mucznem

Zagroda została otworzona w 2012 r. i jest jednym z elementów programu ochrony żubra w Karpatach. Gatunek ten, a konkretnie jego białowiesko-kaukaska linia, powrócił w Bieszczady po ok. 200 latach nieobecności, dzięki udanej reintrodukcji przeprowadzonej przez leśników w latach 60-tych i 70-tych XX w.

Pokazowa zagroda żubrów w Mucznem

Zagroda jest czymś w rodzaju „przystanku pośredniego” dla żubrów, które wypuszczane są na wolność, o ile ich aklimatyzacja przebiegnie pomyślnie. Z platform widokowych można zobaczyć tu żubry w ich naturalnym środowisku. One tu rządzą, a my je tylko podglądamy – na tyle, na ile nam na to pozwolą. Nam akurat nie pozwoliły na bliskie spotkanie i na zdjęciach mamy tyko małe brunatne kropeczki 😉 .

W pokazowej zagrodzie żubrów w Mucznem

Podobno pojawienie się w zagrodzi w porze karmienia daje większe szanse na bliższe obserwacje.

Plenerowe Muzeum Wypału Węgla Drzewnego

To miejsce, które ma chronić od zapomnienia zanikające elementy kulturowego dziedzictwa Bieszczad, jakimi są wypał węgla oraz smolarstwo. W miejscu, gdzie jeszcze do niedawna taki wypał funkcjonował, Nadleśnictwo Stuposiany przygotowało plenerową wystawę.

Retorta do wypału węgla drzewnego

Zobaczyliśmy na niej retortę i mielerz, w których przeprowadzano suchą destylację drewna, a także bardzo skromny barak smolarzy.

Mielerz do wypału węgla drzewnego

Mamy nadzieję, że w związku z wysokim zapotrzebowaniem na węgiel drzewny w sezonie grillowym, bieszczadzcy węglarze przetrwają.

Plenerowe Muzeum Wypału Węgla Drzewnego

Na Bukowe Berdo

Gdy wreszcie dotarliśmy do Mucznego, szybko odnaleźliśmy żółty szlak. Po krótkiej wędrówce asfaltem minęliśmy Punkt Kasowy Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN) i zagłębiliśmy się w las. Niebawem przekroczyliśmy również granicę parku i zachwyciliśmy się dzikością bieszczadzkiej kniei.

Bieszczadzki las

Gdy za tablicami informacyjnymi ścieżka poczęła ostro piąć się w górę wiedzieliśmy, że niebawem pokażą się pierwsze widoki. A potem jeszcze tylko trochę i staniemy na grzbiecie masywu Bukowego Berda.

Wejście z na Połoninę Dźwiniacką z Mucznego

Tu zmieniliśmy szlak z żółtego na niebieski i przystanęliśmy na chwilę. Po prawej (w kierunku zachodnim i północno-zachodnim) mieliśmy szeroki widok na odwiedzone niedawno połoniny i Rawki.

Widok na połoniny

Zaś po lewej na gniazdo Tranicy i Halicza, do którego najwyższa kulminacja masywu Bukowego Berda również się zalicza.

Bukowe Berdo, z widokiem na Ukrainę
Połonina Dźwiniacka

Dalsza wędrówka była już czystą przyjemnością. Szliśmy grzbietem pomiędzy piaskowcowymi wychodniami,

Wychodnie na Bukowym Berdzie
Wychodnie piaskowca na Bukowym Berdzie

zdobywając kolejne wierzchołki masywu: Szołtynię (1201 m n.p.m.), Połoninę Dźwiniacką (1238 m n.p.m.) i wreszcie Bukowe Berdo (1311 m n.p.m.).

Na Szołtyni
Bukowe Berdo - szczyt

Tam na ławeczce, z widokiem za milion dolarów, postanowiliśmy zrobić sobie dłuższa przerwę.

Odpoczynek na Bukowym Berdzie.

Tarnica na horyzoncie

Po chwili odpoczynku ruszyliśmy w stronę na Krzemienia (1335 m n.p.m.), omijając jednak jego wierzchołek, który nie jest dostępny dla turystów ze względu na ochronnę przyrody.

W drodze na Tarnicę

A potem zaczęły się schody…. Dosłownie i w przenośni 😉 .

Zejście z Krzemienia, Tarnica na horyzoncie
Schody na Krzemień

Wygodne to one nie były, ale zaprowadziły nas na Przełęcz Goporowców (1160 m n.p.m.), oddzielającą Krzemień od Tarniczki. Dziś nie stoi tu już goprówka, za to w pobliżu ustawiono deszczochron.

Przełęcz Goprowców

Planowaliśmy podreperować tam siły przed atakiem szczytowym, ale rozchodzący się dokoła zapach jednoznacznie świadczył o tym, że wiata posłużyła komuś nie tylko za ochronę w czasie deszczu… Porzuciliśmy zatem nasze plany regeneracji w tym akurat miejscu i rozpoczęliśmy „właściwe” zdobywanie Tarnicy.

Tarnica przed nami, za nami Krzemień

Tarnica zdobyta!

Podejście na Przełęcz Tarnicką i Tarnicę oznaczało wspięcie się na kolejną partię schodów.

Tarnica tuz, tuż. Schody na Tarnicę

Stopnie pokonywaliśmy w sporym tłoku, gdyż od strony Wołosatego ciągnęły tłumy. Byliśmy jednak zdeterminowani, by zdobyć piąty pod względem wysokości szczyt Korony Gór Polski, niezależnie od tego, w jakim ścisku przyjdzie nam przejść ostatnie metry.

Przełęcz pod Tarnicą

Choć schodów było sporo i z początku wydawało się nam, że ich pokonanie zajmie co najmniej godzinę, po jakimś kwadransie stanęliśmy, a raczej wcisnęliśmy się, na szczyt Tarnicy.
Od razu zaczęliśmy się rozglądać za pieczątką KGP, ale uprzejmi turyści, odziani w piękne kolorowe koszulki z logo Klubu Zdobywców Korony Gór Polski (też takich zapragnęliśmy!), poinformowali nas, że na Tarnicy pieczątki nigdy nie było. Doradzili nam również, aby zdobycie Tarnicy potwierdzić pieczątką w punkcie kasowym informacyjno-kasowym BdPN. Porozmawialiśmy chwilę o naszych „koronowanych” zdobyczach – oni zdobywali KGP już po raz drugi!

Tarnica - na szczycie

Po tej miłej pogawędce przyszedł czas na widoki. Przywodziły na myśl początek każdej prawdziwej bajki: za siedmioma górami. Było tym piękniej, że akurat się rozpogodziło… Spędziwszy jednak ostatnie dwie godziny na bezludziu, szybko zatęskniliśmy za prawie pustym Bukowym Berdem.

Widok z Tarnicy

Zrobiliśmy jeszcze tylko kilka zdjęć przy krzyżu upamiętniającym wędrówki Jana Pawła II po Bieszczadach i uciekliśmy….

Na Tarnicy

Jak wracać?

Po zejściu z Tarnicy mieliśmy wielką ochotę kontynuować naszą wycieczkę czerwonym szlakiem przez Halicz i Rozsypaniec, aż do Wołosatego. I dopiero stamtąd kombinować z busami, by wrócić po samochód do Mucznego. Mając jednak na uwadze covidową rzeczywistość postanowiliśmy z transportu publicznego nie korzystać, tylko wrócić po własnych śladach. Wbrew pozorom, droga powrotna wcale nie była nudna, bo po zmianie kierunku marszu mieliśmy okazję podziwiać to, co przedtem było za naszymi plecami.

Bieszczadzkie połoniny

Do tego, na Tarnicę szliśmy spoglądając z obawą na ołowiane niebo, a wracaliśmy w pełnym słońcu.

Na Bukowym Berdzie

Wędrówkę urozmaicały nam także, często przez nas na wycieczkach uskuteczniane, rozważania natury lingwistycznej. Z pomocą przewodnika udało nam się ostatecznie rozstrzygnąć, że nazwa Tarnica nie pochodzi od tarniny, lecz od rumuńskiego słowa tarnita oznaczającego siodło (choć translator googla tego nie potwierdza…). Wydało się nam nieco dziwne przyrównanie ewidentnie wypukłej góry do raczej wklęsłego siodła, ale nasz przewodnik objaśnił dalej, że tarnita odnosiło się pierwotnie do przełęczy pod Tarnicą, widzianej od strony Wołosatego. Nazwa ta z czasem przeniosła się również na najbliższy szczyt. Ponadto ustaliliśmy, że obco brzmiąca nazwa berdo używana była zarówno przez Słowian jak i Wołochów w odniesieniu do stromych gór o skalistych stokach.

Zmęczony turysta na Bukowym Berdzie

Po powrocie na kwaterę doczytaliśmy jeszcze, że „nasze” berdo powinno właściwie nazywać się „Pukowe” (od nazwiska właściciela góry) i że podobnie jak w przypadku Potrójnej, zamieszaniu z nazwami winni są austriaccy kartografowie. Ale to już zupełnie inna historia…

Czar połonin

Więcej informacji o naszych wycieczkach w BIESZCZADY znajdziecie tu.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Dojazd

Z Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej (droga nr 896) w Stuposianach trzeba skręcić w drogę biegnącą przez Muczne do Tarnawy Niżnej.

Parking

Wzdłuż drogi wiodącej przez Muczne. Bezpłatny (lipiec 2020).

Opłaty

Punkt poboru opłat za wstęp do Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN) znajduje się na początku żółtego szlaku. Cennik dostępny jest tu.
Dla rodzin posiadających ogólnopolską Kartę Dużej Rodziny wstęp gratis.

UWAGA NA UKRAIŃSKI ROAMING!
Wędrując po Bieszczadach, często jesteśmy przechwytywani przez ukraińską sieć komórkową. Rozmowy, sms i transmisja danych mogą nas wtedy słono kosztować. Warto wyłączyć roaming danych lub zablokować automatyczny wybór operatora.

Trasa

Muczne – Muczne, domek myśliwski – Bukowe Berdo, odejście szlaku żółtego
Bukowe Berdo, odejście szlaku żółtego – Bukowe Berdo – Przełęcz Goprowska – Przełęcz pod Tarnicą
Przełęcz pod Tarnicą – Tarnica – Przełęcz pod Tarnicą
Przełęcz pod Tarnicą – Przełęcz Goprowska – Bukowe Berdo – Bukowe Berdo, odejściu szlaku żółtego
Bukowe Berdo, odejściu szlaku żółtego – Muczne, domek myśliwski – Muczne

Powyższa trasa na Bukowe Berdo pokrywa się z przebiegiem ścieżki przyrodniczej BdPN (wariant z Mucznego), oznaczonej symbolem goździka kartuzka, który porasta grzbiet masywu.

Ścieżka przyrodnicza Bukowe Berdo
Widok z Bukowego Berda

Ciekawe artykuły

Więcej informacji i ciekawostek o bieszczadzkich żubrach znajdziecie tu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *